W kraju Camõesa. Nauka i badania w stolicy Portugalii

powrót do aktualności

21 listopada 2024 r. w późnych godzinach wieczornych szczęśliwie wróciłem do Polski po miesięcznym pobycie naukowym w Lizbonie. Po raz drugi odwiedziłem Portugalię, tym razem mając okazję poznać ją nieco lepiej. Za samą ideą wyjazdu kryje się większa historia. O samej potrzebie przeprowadzenia kwerend archiwalnych i bibliotecznych w Portugalii wiedziałem od początku doktoratu, jednak pierwszy raz ich temat poruszyłem z moimi promotorami w czerwcu 2023 r., zaraz po obronie mojego planu badawczego na jednym ze spotkań Zakładu Historii Idei i Dziejów Inteligencji. Większość materiałów niezbędnych do napisania mojej pracy doktorskiej znajdowała się w Portugalii, a dostęp do nich miał kluczowe znaczenie dla sukcesu moich badań. Tym sposobem, próba organizacji wyjazdu do Lizbony stała się jednym z głównych celów moich działań w następnym, drugim roku mojego doktoratu.

W lipcu 2024 r. złożyłem aplikację w drugiej edycji projektu NextGenPhDs, który był organizowany przez Szkołę Doktorską Anthropos. Po trzech miesiącach od złożenia kandydatury otrzymałem informację, że zostałem zakwalifikowany – 30 dni w archiwach i bibliotekach, to czas, jaki miałem na przeprowadzenie niezbędnych kwerend. Po dopełnieniu formalności, zakupie biletu lotniczego, wynajęciu mieszkania i spakowaniu wszystkich rzeczy udałem się na lotnisko w krakowskich Balicach, skąd wyleciałem wczesnym rankiem 21 października.

Po przylocie i zakwaterowaniu się poinformowałem mojego portugalskiego opiekuna naukowego, profesora Pedro Airesa Oliveirę, z Instituto de História Contemporânea, jednostki przynależącej do Uniwersytetu NOVA w Lizbonie, że jestem na miejscu. Umówiliśmy spotkanie, podczas którego omówiliśmy moje plany i czas trwania wyjazdu. Otrzymałem również szereg wskazówek bibliograficznych dotyczących istotnych prac dla mojego doktoratu. Dalsze dni mijały na intensywnej pracy w Biblioteca Nacional de Portugal (Portugalskiej Bibliotece Narodowej), głównym miejscu moich badań przez cały wyjazd. Procedura zawsze była taka sama; po zostawieniu rzeczy na portierni przy wejściu głównym zamawiałem z katalogu głównego Biblioteki różne materiały i udawałem się do wybranego miejsca w czytelni głównej. Tam, w ogromnej sali liczącej 240 miejsc spędzałem kolejne godziny, zapoznając się bądź z dorobkiem bohaterów mojej pracy doktorskiej, bądź z materiałami związanymi z tematyką mojej dysertacji, tj. historią portugalskiego imperium kolonialnego, historią rasizmu, dziejami Szkoły Medyczno-Chirurgiczną w Indiach Portugalskich czy monografiami dotyczącymi postaci i myśli Gilberto Freyre’a. Moje prace prawie zawsze przerywał dzwonek, który sygnalizował, że godziny otwarcia czytelni zbliżają się do końca.

Innym odwiedzonym przeze mnie miejscem było Arquivo Histórico Ultramarino, zlokalizowane w Palácio da Ega w południowej części miasta. Atmosfera w środku była nieco inna niż ta panująca w czytelni głównej Biblioteki Narodowej – mała, przytulna sala, licząca, jeśli dobrze pamiętam, 10 miejsc, w murach dawnego pałacu mogła działać tylko w jeden sposób: dodatkowo umilać pracę. Tym razem analizowałem bardzo trudno dostępne prace Germano Correi, napisane w latach 20. i 30. XX w., takie jak Colonização Portuguêsa de Angola czy Os lusodescendentes da Índia: estudo antropo-sociológico, histórico-demográfico e aclimológico.

Kolejnym miejscem było Centro de Documentação e Informação do  Instituto de Investigação Científica Tropical, które podobnie jak archiwum, znajduje się w południowej dzielnicy miasta, Belém, w pałacu zbudowanym w połowie XVII w. Pałac posiada piękny ogród tropikalny, który gromadzi prawie 700 różnych gatunków roślin z różnych kontynentów. Moja wizyta była możliwa dzięki pomocy profesora Miguela Bandeiry Jerónimo, portugalskiego historyka pracującego na Uniwersytecie w Coimbrze, który skontaktował mnie z doktor Brancą Moriés, pracującą w tamtejszej bibliotece. Pomoc ich obu była nieoceniona. Będąc już w pałacu, dr Moriés przygotowała dla mnie prace, o które poprosiłem ją w mailu, a także znalazła dla mnie wszystko, co było dostępne w zasobach biblioteki na temat Germano Correi, kwestii związanych z aklimatyzacją białego człowieka w klimatach tropikalnych czy dyskusji na temat rozwoju obszarów międzyzwrotnikowych. Ponadto opowiedziała mi o historii pałacu, w szczególności jego roli w wielkiej Wystawie Świata Portugalskiego zorganizowanej przez reżim Salazara w 1940 r.

Chciałbym również wspomnieć o innym aspekcie mojej wizyty w Portugalii. O ile jej cele były naukowe, wyjazd dał mi również możliwość poznania kraju nieco bliżej; zobaczenia innej architektury, innej kultury, innej przyrody i posłuchania innego języka. Wszystko to razem pozwalało mi poczuć unikalną atmosferę tego miejsca. Rzeczą, która zawsze przykuwała moją uwagę, były rosnące gdzieniegdzie palmy. Z jednej strony wzbudzały one moje zainteresowanie, budząc skojarzenia z dalekimi krajami i czymś egzotycznym, z drugiej – przypominając mi moją ciekawość przyrody, sięgającą dzieciństwa. Innym ważnym aspektem była dla mnie możliwość porozumiewania się w języku portugalskim – zarówno w codziennych sytuacjach, jak zakupy w lokalnym sklepie czy kupno książki w księgarni, jak i w bardziej zaawansowanych rozmowach z profesorem Oliveirą, który oprowadzał mnie po instytucie, w którym byłem gościem. Każda z tych sytuacji dawała mi wiele satysfakcji. Pogoda zawsze dopisywała, z wyjątkiem może dwóch dni, kiedy padał deszcz. Portugalski klimat na przełomie października i listopada jest bardzo przyjemny, z temperaturami sięgającymi w dzień około 20°C.

21 listopada moja krótka przygoda w Portugalii dobiegła końca. Po wylądowaniu w Warszawie, po wcześniejszej przesiadce w Kopenhadze, byłem pewny, że wróciłem nie tylko z wieloma materiałami, ale także z mnóstwem dobrych wspomnień.

Szymon Głąb
Instytut Historii im. Tadeusza Manteuffla PAN